poniedziałek, 22 września 2014

eat! barcelona!




I wrote every day between the ages of 12 and 20 when I stopped because I went to Barcelona, where life was too exciting to write.
{Colm Toibin}


Babie lato pod rękę z jesienią wkraczają w naszą codzienność. 
Budzą się myśli o szarlotkach, ciepłym kakao, a nawet bigosach.
Jednak jak dla mnie to jeszcze nie czas na zakup dużej ilości kiszonej kapusty, za to najwyższy na rozpoczęcie wspominania. A że podróżowanie to w ogromnej mierze poznawanie lokalnych tradycji kulinarnych i kosztowanie...

Moje bieżące wspominania wakacyjnych (przy)smaków to arròs negre, kalmary w przeróżnym wydaniu (a nawet przyrządzeniu), owoce morza i koktajle z owoców nie-morza, ensaimadas na śniadanie oraz wszechobecne w cukierniach bezy i cała masy innych pyszności...


No i może jutro zaczyna się jesień, w mojej głowie jednak bardziej flan, niż jabłecznik (choć i na niego przyjdzie czas, gdy wspomnienia wyblakną na dobre).
Może następny post właśnie o tym?




12 komentarzy:

  1. o kurcze! ale pięknie i jak pysznie:)
    pozdrowienia Dominiczko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ania, poduszkowe poszewki od Ciebie pięknie się prezentują u mnie. Wrzucę je do jakiegoś posta ;)

      Usuń
  2. Oj Barcelona to dla mnie niezliczone ilości ośmiornic. Uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesień to smaczna pora roku, dobrze że nadeszła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smaczna i modna (na cebulkę ;)), ale jeszcze mi żal lata... :)

      Usuń
  4. Długo Cię nie było Dominiko :) czyżby takie długie podróże?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym tyle podróżować, jednak to inne rzeczy ważniejsze miały miejsce. Uciekło mi lato z dużą ilością cudownego światła do zdjęć, ale postaram się wykorzystać nadchodzącą jesień najlepiej jak się da. Potęskniłam za blogowaniem, mam nadzieję wrócić ... :)

      Usuń
    2. Czekamy zatem na kolejne posty :)

      Usuń