niedziela, 17 lutego 2013

Czekam na wenę, a śnieg cukru-pudru prószy...




– Mamo, a ja zapomniałam kupić cukru – przypomniało się Natalii.
– Jest cukier puder, wiem, bo sama wyjadałam – odezwała się Ida. – A propos, czy wiecie, że cukier jest potworną trucizną dla organizmu?
– Ale nie puder – powiedziała Natalia z wielką pewnością – Skoro go wyjadają doktorzy medycyny...
Praesente medico nihil nocet.
 

{Małgorzata Musierowicz, Pulpecja}



Czy ktoś pamięta 'całuski' sprzedawane z okienka na ulicy miasta? Okrągłe, z dziurką, puszyste, obsypane cukrem-pudrem.
W Szczecinie można je było dostać pod 'arkadą' bloku przy placu Żołnierza Polskiego. Smak dzieciństwa nie do zapomnienia. Zwłaszcza w ponury, chłodny dzień.
A potem zniknęły okienka z 'całuskami', jabłkami w cieście i świeżo wyciskanym sokiem z marchwi. Cóż, postęp nie zawsze oznacza zysk na jakości.

Udało mi się przywołać ten smak w drożdżowych racuchach. Bo w niedzielę wczesnym popołudniem poczułam racuchowy imperatyw.

Przepis? Zupełnie spontaniczny. Mąka, trochę drożdży, trochę cukru, wanilii, mleko, odrobina śmietany, dwa jajka. Bez liczenia, bez mierzenia.  Mój ulubiony sposób gotowania.
A efekt idealny.

Do tego koniecznie cukier-puder. Ale był też dżem pomarańczowy, miód, a nawet parmezan...

Od tygodnia nie widziałam promyka słońca. Trzeba więc sobie jakoś radzić. 
32 dni do wiosny...
Odliczam...





32 komentarze:

  1. Oh, moja ukochana Jeżycjada! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dopiero doczytałam, że Jeżycjada ciagle w toku - jeden tom w 2012, kolejny w przygotowaniu. Mam nadzieję, że z tych książek korzysta więcej osób, niż tylko te co zaczęły cykl 20 lat temu i przepadły w lekturze...

      Usuń
  2. mmmmmmmmmmm uwielbiam :) Pyszne:) Piekne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak 32 dni, to wytrzymamy! Hm, teraz i ja mam ogromną ochotę na racuchy!

    OdpowiedzUsuń
  4. :-)), też robię je zawsze "na oko" do konsystencji gęstej śmietany ;-). Oj my również odliczamy dni do wiosny, na szczęście to już bliżej niż dalej...

    Ps. Całuski nie tak dawno jak w piątek wspominałam z koleżanką, prawdziwy smak dzieciństwa :-).

    OdpowiedzUsuń
  5. Racuchy to coś co wszyscy uwielbiamy, też co jakiś czas serwuje takie danie mojej familii ;) Twoje wyglądają bardzo pysznie, cudne zdjęcia!!!!
    Ja też czekam na wiosnę, bardzo bardzo!!!!
    Pozdrawiam gorąco!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. kocham Twoje fotki! ale bym zjadła:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale dawno nie jadłam racuchów! Twoje wyglądają niezwykle kusząco... mniammm...:))
    Ja też odliczam... byle do wiosny!!
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dominiko nie tylko Ty odliczasz dni do wiosny! Ja również już marzę o słonecznych dniach. Po wczorajszym przejrzeniu i przeczytaniu Twojego poprzedniego posta zaopatrzyłam się nawet w pięknego, pachnącego hiacynta :) Racuchy wyglądają prze smacznie i jak zwykle zaserwowałaś nam piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się z Twojego hiacynta. Gdyby nie one pomyślałabym, że się cofnęłam w czasie do końca listopada (czytaj: szaro, zimno, beznadziejnie i jeszcze powrót śniegu).

      Usuń
  9. osładzanie oczekiwania na wiosnę - chcę i potrzebuję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyglądają mega-apetycznie :)
    Ja też już chcę wiosny!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze posypane poziomkami i dla mnie ideał!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Tylko trochę jeszcze trzeba na poziomki poczekać...

      Usuń
  12. placuszki -racuszki ! kocham , najbardziej babcine ;D z cukrem pudrem oczywiście ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uważam, że właśnie tak powinno się umilać sobie czas oczekiwania na wiosnę:-)
    Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  14. Całuski można było kupić również w kiosku w parku koło Orłów. Obecnie są dostępne (jeszcze kilka miesięcy temu na pewno) w jednej z budek na przeciwko Galaxy. Smak dzieciństwa przypomina, ale na 100% lepsze są domowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Muszę to sprawdzić. Choćby ze względów sentymentalnych.

      Usuń
  15. Jeszcze nigdy nie robiłam racuchów, na twoich zdjęciach wyglądają tak smakowicie - zachęcająco, że mam wielka ochotę na racuchowo-kulinarne experymenty :)
    U mnie na blogu czeka na Ciebie wyróżnienie
    http://kiosc.wordpress.com/2013/02/15/wyroznienia/
    Pozdrawiam
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i cenię, że to za wszechstronność. I koniecznie zachęcam do zrobienia racuchów. Naprawdę proste - mieszasz składniki do uzyskania ciasta o konsystencji gęstej śmietany. Smażysz. I wcinasz. :)

      Usuń
  16. Całusków nie pamiętam... ale Twoje racuchy przywołują pamięć o racuchach św.p. prababci... oj cudowne robiła... a Twoje wyglądają naprawdę pięknie, ich zapach czuję tutaj.
    Odliczam dni z Tobą! Bardzo mocno odliczam! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Metoda na oko to i moja metoda zwłaszcza na placki, placuszki, racuchy, racuszki i naleśniki:-). U mnie już wiosna przynajmniej od 2 dni i mam nadzieję że już tak zostanie. Mam w ogrodzie pierwsze przebiśniegi a i żąkile już tuż tuż:-)

    OdpowiedzUsuń
  18. pyszności, aż zgłodniałam ;)

    OdpowiedzUsuń