niedziela, 14 kwietnia 2013

Jeśli nie możesz się wybrać nad morze, zaproś morze do domu...


We must free ourselves of the hope that the sea will ever rest. We must learn to sail in high winds.
{Aristotle Onassis}




Dzisiejszy post to przede wszystkim historia o Dzielnej Kobiecie.

Jest ona młodą żoną i mamą, która na swojej drodze zawodowej w momencie dużych nadziei i radości, spotkała się z rozczarowaniem. Nazywało się ono wypowiedzenie... z powodu ciąży.
Jako socjologa takie historie drażnią mnie podwójnie.
Pamiętam pewną rozmowę kwalifikacyjną, jakieś siedem lat temu, na której nagle padło pytanie o dzieci posiadane i planowane. Powiedziałam, że takie pytanie nie miało prawa paść. Ale takie pytania niestety padają często. A wcale nie rzadziej szczęśliwe przyszłe i młode mamy z entuzjazmem wracają do swego miejsca pracy po to, by zastać inną osobę i inny kubek na swoim biurku.

Pewna Dzielna Kobieta nie poddała się jednak. Urządzając swej rodzinie ich nowe miejsce na ziemi, dostrzegła potrzebę bliską wielu jej podobnym kobietom - potrzebę oswojenia przestrzeni pięknymi dodatkami, które nie zrujnowałyby portfela, i tak już często nadwyrężonego samym zakupem lokum, lub po prostu codziennymi wydatkami.

Pomyślała o pięknie połączonym z funkcjonalnością. O przedmiotach które "można wykorzystywać na tysiące sposobów tak, że słój może być doniczką, wazonem, lampionem...".

I tak z dużej ilości pozytywnej energii i miłości do ładnych rzeczy powstał sklepik internetowy.
Koniecznie TU zajrzyjcie, by przekonać się, dokąd prowadzą doświadczenia Dzielnej Kobiety i jak możemy skorzystać z jej poszukiwań niebanalnych przedmiotów.

Mnie w tym sklepiku zafascynowały lampiony. Jeden z nich pokazuję Wam poniżej. 
W takim morskim, kuszącym lato klimacie.
Bo nawet, jak się mieszka 100 kilometrów od morza, to czasem jest do niego za daleko. Ale zawsze można zaprosić je do domu. :)

A gdyby ktoś zgłodniał, to polecam słodkawą, sycącą morską zupę z mlekiem kokosowym.

Morska zupa (4-5 porcji):

450g fileta z białej ryby (użyłam mintaja)
250g dużych krewetek (gotowanych)
500ml bulionu rybnego (lub z kurczaka)
puszka mleka kokosowego
1 cebula
2 ząbki czosnku
5 średnich ziemniaków, umytych, nieobranych
150g zielonego groszku
1 papryczka chilli
1 łyżeczka sproszkowanego imbiru
2 liście laurowe
3 liście limonki kafir
2 ziarenka ziela angielskiego
skórka otarta z połowy cytryny
3 łyżki sosu rybnego

W garnku z grubym dnem na małym ogniu rozpuszczamy łyżkę masła z łyżką oliwy. Wrzucamy pokrojoną cebulę, czosnek, liście limonki i laurowe, ziele angielskie, imbir, pokrojoną papryczkę chilli oraz pokrojone w kostkę ziemniaki. Dusimy około 5 minut. Dodajemy bulion i sos rybny. Gotujemy do czasu, aż ziemniaki będą prawie miękkie. Dodajemy mleko kokosowe, skórkę cytryny, pokrojoną w kawałki rybę oraz groszek. Gotujemy kolejne 10 minut. Na koniec dodajemy krewetki i podgrzewamy krótką chwilę, aż będą ciepłe.




28 komentarzy:

  1. Piękna historia, piękne zdjęcia...końcówka postu jest nadzieją na lepsze jutro. Życzę dużo słońca i pozytywnej energii:)
    PS. Pozdrowienia znad morza- przesyłam szczyptę piasku i butelkę wody morskiej:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wlasnie zajrzalam i zycze duzo pozytywnej energii tej dzielnej kobiecie:)))
    i trzymam kciuki, bo sama wiem, ze warto jest walczyc o marzenia...:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie zachęciłaś do zatrzymania się na dłużej w tym sklepiku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dominiko pięknie piszesz i pięknie fotografujesz. Super, że dzielisz się z nami takimi tematami, nieraz trudnymi, ale dotyczącymi nas w jakiś sposób. Miłego dnia!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też boję się tego pytania i również boję się powiedzieć, że ono nie powinno baść podczas rozmowy kwalifikacyjnej... odpowiedzieć, czy nie odpowiedzieć...
    PS. masz cudowną umiejętność komponowania

    OdpowiedzUsuń
  6. Niezmiennie zachwycają mnie Twoje zdjęcia, nie ważne co fotografujesz, ja nie mogę oderwać od nich wzroku! :) A lampion jest piękny, połączenie z granatowymi świecami mnie powala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Ciekawe, że zwróciłaś uwagę na taki detal (kolor świec), drobiazgi cieszą mnie pdwójnie :)

      Usuń
  7. Śliczny blog Dominiko. Będę zaglądać częściej. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam serdecznie i dziękuję za komplement!

      Usuń
  8. Pieknie piszesz, pieknie fotografujesz. Zupa wyglada przeapetycznie, ze ja, ktora nie gotuje coraz czesciej lapie sie na myslach, ze powinnam sama siebie zaskoczyc jakims kulinarnym wyczynem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, stawianie sobie nowych wyzwań i dążenie do zadowalającego efektu daje dużo radości! :)

      Usuń
  9. świetny ten lampion , kocham lampiony :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety, pytania tego typu i traktowanie kobiet przez pracodawców wciąż pozostawia wiele fo życzenis... Lampion i zdjęcia bsrdzo klimatycznei bardzo w moim klimacie... Cieszę się, że tu zajrzałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj. Buszując po blogach trafiłam do Ciebie a tu takie ładne zdjęcia i smaki .Super. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam serdecznie i dziękuję. :)

      Usuń
  12. Piękne zdjęcia Dominiko, aż mi mowę odjęło!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zachwycające zdjęcia, juz biegnę do sklepiku tej Dzielnej Kobiety.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. To znowu ja. Chciałam się podzielić z Tobą wyróżnieniem , które otrzymałam . Zapraszam po odbiór do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Historie takich kobiet są zawsze inspirujące!
    A skupiając się na kreowaniu morskiego klimatu i na zupie, doskonale Ci się to udało :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie muszę zapraszać nawet morza do domu, Twoje fotografie przeniosły mnie prosto na piaszczystą, ciepłą plażę! Gdzie wynalazłaś taką cudowną poduchę w kształcie konika morskiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super cieszę się, a poduszkę zrobiłam sama. :) Możesz zajrzeć do tego posta: http://roznerzeczydominiki.blogspot.com/2012/05/ucznikowy-konik.html. xoxo

      Usuń
  17. Kocham polskie morze, nawet gdy pada, wieje i jest paskudnie czyli prawie zawsze ;)
    Jestem w stanie w 15 minut spakować się i jechać te 5 godzin aby poczuć ten charakterystyczny zapach, poczuć wiatr i usłyszeć szum fal:)
    Sklepik piękny, tylko kupować :)
    Ależ bym zjadła taka krewetkę :D
    pozdr
    P.

    OdpowiedzUsuń
  18. Twoje zdjęcia są magiczne. Zostaję tu na dłużej i uciekam do archiwum.

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękne,piękne-masz talent dziewczyno.Pozdrawiam i zapraszam w odwiedzinki,ja chyba zostanę i się porozglądam u Ciebie- bo fajnie tu.papa

    OdpowiedzUsuń
  20. W bardzo drapieżnych czasach żyjemy. Właściwie przypominają mi czasem dżunglę, gdzie trzeba zawalczyć o przetrwanie zamiast zwyczajnie przeżyć je czując...
    Już lecę zajrzeć do Dzielnej Kobiety! :)

    OdpowiedzUsuń