sobota, 25 stycznia 2014

Jest sobie koral



Ice ages have come and gone. Coral reefs have persisted.
{Sylvia Earle}






Tak sobie myślę, że w kwestii urządzania wnętrz to jest czasem tak, że są pewne dodatki, dekoracje i elementy, których nie sposób niczym zastąpić. Takie "MUST HAVE". A raczej "MUST BE".  Odkąd więc postanowiłam skierować mój pokój dzienny w klimaty nadmorskie ('coastal style' brzmi lepiej, nieprawdaż?), wiedziałam, że chciałabym, aby zagościł w nim koralowiec.
Niestety - co absolutnie zrozumiałe - nie wchodził w grę egzemplarz oryginalny, lub nawet jego malutki fragment. Ze względów etycznych oczywiście, ekonomicznych nie pomijając.
Przestudiowałam zatem zasoby internetowe w kwestii potencjalnych ekwiwalentów. Wynik studium: niezadowalający. Dowiedziałam się, że i owszem można kupić w marketowej sekcji dla zwierząt całkiem znośne w kształcie plastikowe koralowce do akwarium. Co prawda w neonowych kolorach, ale od czego jest farba w aerozolu? Większym problemem okazało się to, iż wspomniany market to amerykański Walmart... Szerzej dostępny mieszkańcom Polski serwis aukcyjny na literę "A" nie popisał się w kwestii wyposażenia akwarystycznego. No chyba, że ktoś miałby ochotę zafundować swoim pływającym pupilom psychodeliczne przygody wśród zmutowanych stworzeń morskich w kolorach fluoroescencyjnych zakreślaczy.
Została więc opcja 'zrób to sam'. Z złożenia super przyjemna. Jeden z nielicznych tutoriali dotyczących domowej manufaktury koralowców przestudiowałam całkiem uważnie. Niby całkiem proste - szkielet z drutu, masa właściwa koralowca - papier mâché. Zgromadziłam nawet druciane wieszaki po ubraniach odebranych z pralni. Ale jednak nie przepadam za techniką papier mâché i koncepcja umarła.

Aż kiedyś...
No właśnie, czasem zdarza się taki moment, że ktoś wspominając o czymś, sprawia, iż w głowie coś przeskakuje - KLIK, Eureka! A potem to już tylko zakasać rękawy i do roboty.

Dlatego, kiedy jakiś czas temu moja koleżanka Paulina zapytała: "Domi, a robiłaś coś z masy solnej?", nastąpiło takie KLIK, które zakończyło się tym, że przy temperaturze sięgającej na dworze -10°C piękny (w mej subiektywnej opinii) koralowiec zagościł  w moim prawie już 'coastal living roomie'.

Zainspirował mnie ten tutorial.

Dobrze przygotowana masa solna, to bardzo wdzięczny materiał twórczy. Z niej powstały poszczególne elementy, które po wysuszeniu (podpieczeniu) zostały pomalowane farbą... sufitową. Podstawa powstała z gipsu, którego mamy w piwnicy jakieś 22 kilo (ot! zostało po remoncie). I teraz się zastanawiam, co jeszcze możnaby z tego gipsu stworzyć... ale to już nie ta historia.

:)




Ice ages have come and gone. Coral reefs have persisted.
Read more at http://www.brainyquote.com/quotes/quotes/s/sylviaearl540284.html#PFOQ8odRyhh3JJ10.99

22 komentarze:

  1. nooo robi wrażenie :) efekt jest naprawdę super :) prawie jak oryginał :) fajny!

    OdpowiedzUsuń
  2. O ja! ale bomba, no kto by pomyślał, że można wyczarować koralowca z masy solnej. Nawiasem mówiąc pięknej urody koralowca. Co do "Klik", zapalającej się żarówce nad głową, to ja mam tak często. Mam różne fajne pomysły, które czekają na "klik" i oświecenie co do wykonania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale właśnie ten moment fajny jest, prawda? Jedyny z nim problem to taki, że jak już 'kliknie' to masz ochotę rzucić wszystko, czym się aktualnie zajmujesz i lecieć realizować ideę.

      Usuń
  3. po prostu genialny! nie sądziłam, że można aż takie cuda z masą solną wyczyniać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja też nie sądziłam, a tu proszę... :D

      Usuń
  4. o kurcze no genialny pomysł! wygląda jak prawdziwy egzemplarz! :)))))))))))))))) bosko Ci to wyszło :))))) ładnie masz w tym kąciku:))) zdolniacha... dobrego wieczorku

    OdpowiedzUsuń
  5. niebanalna ozdoba,ciekawa I intrygujaca-jesli coastal style to koral pasuje idealny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Może to hmmm... jakieś tam powielanie, ale rzeczywiście - mało jest wnętrz coastal bez koralowca. Co zrobić, jak takie ładne są...?

      Usuń
  6. przyjedz do nas cicia troche i porob nam dekoracje tez

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Hmmm, to by było przyjemne z pożytecznym!

      Usuń
  7. kiedys bawiłam się troszku masa solna i po pewnym czasie niestety "lapala" wode i się rozwalala. może lakier bezbarwny wzmocnil by ja????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o tym, jak już przeschnie po malowaniu. Nie złapie też tak kurzu :)

      Usuń
    2. PS. Zostanie potraktowany fiksatywą w sprayu. :)

      Usuń
  8. Fantastyczny pomysł i wykonanie :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Rewelacyjnie Ci wyszedł ten koralowiec!!! Jestem pod wrażeniem...:) Nie mówiąc o super poduchach...:)
    Pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Trochę było z nim zabawy, ale takie DIY po ukończeniu cieszą podwójnie? potrójnie? No w każdym razie bardzo!

      Usuń
  10. Nie pokazuj rybkom, bo Ci go zwiną ! (A jak nas nauczył Nemo, rybka jak ma cel, to ma i sposób :d )
    Piękne wykonanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęśliwie nie mam w pobliżu żadnych rybek. Ale muszę przyznać, że moje koty tuż po ukończeniu korala, okazywały bardzo duże, wręcz nadmierne zainteresowanie nim. Musiałam gonić! Hmm... :)

      Usuń
  11. bardzo, bardzo sprytne! czekam na dalsze losy gipsu ;)
    ostatnio udało mi się wlać masę gipsową do foremek silikonowych, które używam do robienia babeczek. bałam się o te silikony jak o własny nos, ale wszystko poszło dobrze. a i wiele rzeczy z tych kształtnych silikonów można uzyskać. w ogóle gips jest czadowy.

    OdpowiedzUsuń
  12. o ja pierdzielę jakie to boskie!!!!! jesteś wielka!

    OdpowiedzUsuń